Nie wiem, co to jest Ctdp – dopiero teraz się dowiaduję. Aha, telemarketing. Aha, lider branży. Aha, kompleksowe rozwiązanie biznesowe. I pracownicy narzekający na kiepską atmosferę w pracy (która jest fajna tylko na szkoleniu) i wielki „przemiał” pracowników (podczas gdy Ctdp mówi o wykwalifikowanej kadrze). Do tego nie ma co liczyć na umowę o pracę – niezależnie od tego, ile się pracuje. Ale zarobki w Ctdp podobno są niezłe. „Niezłe” znaczy – do zniesienia. Czyli że na kasie zarabia się jednak mniej. Firmy pewnie lubią Ctdp za ten sposób sprzedaży. Za to tak zwanym zwykłym ludziom kojarzy się on pewnie przede wszystkim z manipulacją i natarczywym dzwonieniem. Na serio tak łatwo w ten sposób wypracować przyjazne relacje z klientem? Jest to w ogóle możliwe? Siedzisz sobie w domu albo w firmie, nie chcesz niczego kupować – bo jak byś chciał, to sam byś poszukał – a tu nagle dzwoni do ciebie pracownik Ctdp i namawia na jakże korzystne kupno wziętego z sufitu przedmiotu, który oczywiście możesz spłacić w bardzo korzystnych ratach. Na otrzymywanie maili z reklamami trzeba wyrazić zgodę. Czemu wobec tego dzwonić do ciebie może byle firma chcąca coś sprzedać?
Komentarze
Brak komentarzy